31.7.18

ostatni woodstock

Ostatni raz byłem na Woodstocku 19 lat temu. Zabrałem ze sobą trzy negatywy - po jednym na każdy dzień. Mimo szalonej atmosfery, promili i manualnej ostrości, większość zdjęć się udała, a jedno trafiło nawet na wystawę pokonkursową oraz zostało opublikowane w albumie "Przystanek Woodstock 1997-1999". W ciągu tych trzech lat ilość uczestników wzrosła z 40 do 250 tysięcy. Dzięki temu wiemy, że w ośmioosobowym przedziale drugiej klasy zmieści się ponad dwudziestu zdesperowanych woodstockowiczów, że namioty są z gumy i że nie potrzeba tysięcy ochraniarzy, aby z takiego spędu wrócić w całości. Miłość, przyjaźń i rock'and'roll.
 
Nie pamiętam konkretnych koncertów poza jednym - kiedy dość liczna ekipa uczestników zaopatrzona w plastikowe butelki i/lub cokolwiek wybijała przez pół nocy transowe rytmy na małej scenie. W pewnym sensie miało to charakter pierwotnego obrzędu czy plemiennej tradycji, było opętańcze i trwało kilka godzin, mimo nawoływań Jurka o przerwanie tego szaleństwa. Mam jednak wrażenie, że to nie jedyna sytuacja, która w dzisiejszych realiach jest nie do odtworzenia. Jak bardzo zmienił się festiwal oprócz nazwy, przekonam się chyba dopiero za rok. Póki co dzielę się kilkoma zdartymi kadrami z tamtych lat.







No comments:

Post a Comment