6.1.15

jego walka




Nazywa się Biały, Marcin Biały. W Polsce widzieliśmy się zaledwie parę razy, ale nasza znajomość zaczęła się kilkanaście lat temu w Holandii. Oboje wróciliśmy do kraju, kiedy już nie było guldenów.  Po jakimś czasie zadzwonił, że stawy mu siadają, pewnie skutki pracy w chłodni.
Choroba mogła dopaść każdego, ale zła diagnoza skazała go na degradację organizmu. Z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej. Nie poruszał się o już własnych siłach, tracił słuch i wzrok. Dopiero po kilku latach postawiono właściwą diagnozę - borelioza. Od tego czasu trwa walka, dzięki której Marcin wraca.
Odwiedziłem go pod koniec ubiegłego roku. Przygotowaliśmy krótki materiał, który ma pomóc w zebraniu środków na kolejny rok walki z chorobą i rehabilitację. Najbliższy cel - "zrobić i przynieść żonie kawę". Pomożecie?