14.12.15

grudzień, słuchajcie grudzień

"Grudzień, słuchajcie grudzień" to wybrany cytat z materiału do filmu dokumentalnego, który męczyliśmy na studiach. 
Takie różne hasła wchodzą mimowolnie do głowy montażysty po wielokrotnym odsłuchaniu i odzywają się nawet po latach. Być może też powinienem numerować posty...







29.11.15

Pan Wacław


Wacław Misiewicz - wielki miłośnik sztuki, stały bywalec galerii, festiwali, spektakli i różnych innych wydarzeń w regionie, bohater fotografii Tomasza Liboski lecz obecnie przede wszystkim człowiek potrzebujący. Spotkaliśmy się w bytomskiej herbaciarni, gdzie odbyły się charytatywne warsztaty fotograficzne z udziałem obojga panów. Nietypowa formuła zakładała wizytę w mieszkaniu Pana Wacława. Wejście w strefę prywatną, poznanie warunków egzystencjalnych i bogactwa myśli kłębiących się na ścianach, było pretekstem do działań fotograficznych w mniejszych grupach. Musiałem wcześniej opuścić plan, jednak tym razem od zdjęć ważniejsze było spotkanie z człowiekiem i możliwość pomocy. Akcja trwa, zima nadchodzi, kontakt przez: tomasz.liboska[at]gmail.com

19.10.15

pierwsze miejsce

W piątek (16.10) w budynku Centrum Scenografii Polskiej Oddziału Muzeum Śląskiego odbył się finał szóstej edycji konkursu "Obiektywnie śląskie". Poniższy fotokast zdobył uznanie zacnego jury i jako jedyny został nagrodzony. Podobo mi sie to:)





Więcej na temat finału:
http://obiektywnieslaskie.pl/…/relacja-z-finalu-vi-edycji-o…
http://www.radio.katowice.pl/zobacz,14520,Laureaci-konkursu

20.8.15

inaczej niż w raju

10 dni w 3 krajach, 64 zdjęcia. Było wyjątkowo, szczególnie w Sarajewie. Raz wstałem przed wschodem porobić śmieci na bloga. Reszta się znajdzie w książce z wakacji.







































































3.7.15

podobo mi sie to

Skończyło się na tym, że z przeprowadzonej z Panem Herbertem rozmowy, wyciąłem kilka zdań. Fotografie, które zdążyłem wykonać w ramach dokumentacji wstępnej oraz cokolwiek później, posłużyły jako ilustracja tej historii. Zdjęcie z jabłkiem zrobiłem w domu, na parapecie. Mam jeden talerz na wszelki wypadek.

21.5.15

następnym razem

Pukam, bo przejazdem chciałem zdjęcia zostawić. Za późno, zmarł, kilka dni po mojej ostatniej wizycie. "Proszę zdjęć więcej, dla synów... następnym razem..."






















6.1.15

jego walka




Nazywa się Biały, Marcin Biały. W Polsce widzieliśmy się zaledwie parę razy, ale nasza znajomość zaczęła się kilkanaście lat temu w Holandii. Oboje wróciliśmy do kraju, kiedy już nie było guldenów.  Po jakimś czasie zadzwonił, że stawy mu siadają, pewnie skutki pracy w chłodni.
Choroba mogła dopaść każdego, ale zła diagnoza skazała go na degradację organizmu. Z miesiąca na miesiąc było coraz gorzej. Nie poruszał się o już własnych siłach, tracił słuch i wzrok. Dopiero po kilku latach postawiono właściwą diagnozę - borelioza. Od tego czasu trwa walka, dzięki której Marcin wraca.
Odwiedziłem go pod koniec ubiegłego roku. Przygotowaliśmy krótki materiał, który ma pomóc w zebraniu środków na kolejny rok walki z chorobą i rehabilitację. Najbliższy cel - "zrobić i przynieść żonie kawę". Pomożecie?