28.5.18

piekarski trening

Pojechałem na pieszą pielgrzymkę mężczyzn samochodem, z zamiarem fotografowania kobiet. Mam wrażenie, że było ich  znacznie więcej niż pamiętam z czasów analogowych. I nie mówię o tych sprzedających makrony, balony, oscypki, sznity czy dewocjonalia. Po prostu było ich całkiem sporo wśród uczestników, więc zamysł przestał być jakimś wyzwaniem na fotograficzny trening.  Zmienia się też charakter pielgrzymki - z pieszej na rowerową.

Jakiś ksiądz chciał usuwać mi zdjęcia z aparatu, jakiś billboard rzucał się w oczy bez informacji o ograniczeniu wiekowym,  jakieś dziecko płakało, że chce już do domu, kiedy inny ksiądz zdejmował sutannę schowany za namiotem. Wróciłem szybciej niż planowałem, w drodze do samochodu słuchając mimowolnie śląskich szlagierów.

Zrobiłem też kilka pionów, ale jakoś tu nie weszły.

 





























4.5.18

mogę żelka?

Tym razem nie musieliśmy jechać na noc - smartfony zajmują dzieci w drodze. Gdy słyszysz: "mogę żelka?", z pewnością coś się "zbagowało".