Pojechałem na pieszą pielgrzymkę mężczyzn samochodem, z zamiarem fotografowania kobiet. Mam wrażenie, że było ich znacznie więcej niż pamiętam z czasów analogowych. I nie mówię o tych sprzedających makrony, balony, oscypki, sznity czy dewocjonalia. Po prostu było ich całkiem sporo wśród uczestników, więc zamysł przestał być jakimś wyzwaniem na fotograficzny trening. Zmienia się też charakter pielgrzymki - z pieszej na rowerową.
Jakiś ksiądz chciał usuwać mi zdjęcia z aparatu, jakiś billboard rzucał się w oczy bez informacji o ograniczeniu wiekowym, jakieś dziecko płakało, że chce już do domu, kiedy inny ksiądz zdejmował sutannę schowany za namiotem. Wróciłem szybciej niż planowałem, w drodze do samochodu słuchając mimowolnie śląskich szlagierów.
Zrobiłem też kilka pionów, ale jakoś tu nie weszły.














No comments:
Post a Comment