26.1.17

człowiek legenda

Wizyta Lecha Wałęsy w Pałacu w Rybnej wydawała się świetną okazją, by sfotografować coś więcej niż klasycznie podane spotkanie ze znaną osobistością. Coś co wydarzy się przed lub po spotkaniu, poza protokołem, poza przewidywalnymi kadrami, które same się cisną przed obiektyw w takich sytuacjach. Nie zdążyłem niestety na przyjazd gościa do pałacu, słyszałem jedynie, że mnie ominęło, że czapka świetna i sytuacja nieformalna, czyli coś, co chciałem złapać. Trudno.

Czekając przed wejściem na salę, człowiek legenda na chwilę spojrzał w górę, wciągnął nosem powietrze do pełna i miałem wrażenie, że był przez moment ponad tym wszystkim, ponad całym tym krajem a może i światem. Potem wrócił na ziemię, wysmarkał się, wsadził ręce w kieszenie i czekał, aż Kamil Łysik dopełni swej zapowiedzi. 

Końcówka, też była wdzięczna, tłum ruszył po autografy i wspólne zdjęcia, sytuacja się rozluźniła. Były jakieś objęcia w rubasznym stylu, księga pamiątkowa w jednorazowej reklamówce i stopniowy spadek napięcia. Nie doczekałem wyjazdu gościa z pałacowych bram lecz byłem pewien, że jedno zdjęcie z pewnością trafiłem.








































3.1.17

ketchup nr VII


Ketchup nr VII pojawił się na sylwestrowej imprezie niespodziewanie, przywieziony w podarku z szafranową herbatą z Bhutanu.

Wróciły też smaki z przeszłości, bo nie widzieliśmy się prawie dekadę. Artur wspominał pierwszą w życiu roladę z kluskami i modrą kapustą, na którą trzeba było zasłużyć i pójść do kościoła (czego pilnowała z balkonu moja mama).  


Tylko fajerwerki tej nocy trwały zbyt długo.