30.4.17

nie tak znowu dużo czekania

Zaparkowałem obok sklepu z tkaninami na ulicy Zielonej.  W kiosku ruchu  zapłaciłem zbliżeniowo za gazetę. 
Przyjechaliśmy tu na zawody judo, a to oznacza czekanie. Dużo czekania zazwyczaj. 
Chętnie poszukam dobrej kawy w okolicy.





To małe miasteczko - przechodnie tu wciąż jeszcze przebiegają na pasach i wszyscy mają zakryte kostki. 
Poza tym, trochę jak wszędzie: komputery, multimedia, pomniki, kościoły i inna architektura mieszana. 







Nie było tego czekania znowu aż tak dużo. Zdążyłem znaleźć podejrzanie tanią kawę i zobaczyć dwie walki. 

Po zawodach trener rekomendował wieżę widokową w Jodłówce Tuchowskiej lub Sanktuarium. 











No comments:

Post a Comment